• Tatiana

  • Chcąc napisać opinię wyjęłam notatki, jakie robiłam chodząc na masaż tybetański do Ani. Czytając je wzruszyłam się do łez – są to łzy radości i wdzięczności! Z perspektywy czasu widzę jak sporą drogę pokonałam!

    Zaczęłam chodzić na masaż pod koniec stycznia 2016r.
    …Zbiegło się to z czasem, gdy rok wcześniej trafiłam do szpitala z krwotokiem będąc w 6 miesiącu ciąży, …z bezskuteczną próbą ratowania najpierw ciąży, potem dziecka i w końcu ze śmiercią mojego synka. Dlatego też te masaże i czas, na który przypadły, mają dla mnie wymiar symboliczny.

    Niezwykłe jest to, że i rok temu i teraz była przy mnie Ania. W najgorszych chwilach, chwili śmierci synka, była przy mnie i wspierała mnie, a podczas masaży prowadziła za rękę w moim procesie powrotu do Siebie.

    Gdy zaczęły się masaże nie miałam specjalnie sprecyzowanego celu, ani oczekiwań. Na początku pojawiło się bardzo dużo różnych wątków, które były „bezpieczne” i z którymi przyjemnie się „pracowało”. Z czasem jednak zaczęły się one zazębiać i łączyć ze sobą. Nawet się nie spodziewałam, że w tej pracy będę musiała dotknąć kwestii bardzo dla mnie trudnych, z którymi nie „planowałam” pracować i które leżały gdzieś tam na dnie pozostawione na kiedyś, najlepiej na „koniec drogi”. Musiałam się skonfrontować z własnym ego, z poczuciem niskiej wartości i z własną małością. I ten proces wciąż trwa, mimo, że minęło już kilka miesięcy. Ta praca doprowadziła mnie do ciemnych zakamarków mojego małego ja, a dzięki troskliwej opiece i prowadzeniu Ani miałam odwagę się z tym wszystkim zmierzyć i odpowiedzieć na pytanie „Kim jestem?” Przyszło zrozumienie, że brak zadowolenia i szczęścia wynika z faktu, że nie jestem w Swojej Prawdzie. Dzięki masażom udało mi się przypomnieć, co to znaczy Być w Prawdzie i żyć Swoją Prawdą. Pojawiła się łatwość w podejmowaniu decyzji, życie stało się prostsze, bardziej klarowne. Kiedy żyjemy w zgodzie ze sobą, nasze pomysły łatwiej się realizują, gdyż nie ograniczamy siebie żadną wymówką. Dlatego po ukończeniu masaży od razu zabrałam się za realizację swojego pomysłu i uszyłam patchwork na prezent ślubny dla przyjaciół (to był mój pierwszy skończony patchwork, jaki zrobiłam J)! W tej chwili moje życie jest wypełnione pomysłami, a wszystko co robię, jest moją pasją!

    Oczywiście, że to nie koniec drogi! Oczywiście, że mam przed sobą dużo pracy i to nie jest tak, że pokonałam wszystkie wyzwania i otworzyłam wszystkie zamki! Życie pokaże, z czym przyjdzie mi jeszcze pracować, ale wiem, że masaże i wsparcie Ani pomogły mi przywrócić równowagę w moim życiu i zrobić wielki krok na przód w pracy nad sobą!

    Dlatego, bardzo dziękuję Ani za fantastyczną pracę, jaką wykonała i profesjonalizm, za niezwykłą wrażliwość i wyczucie, za czujność i delikatność, subtelność i troskę! I dziękuję Sobie za dar jaki pozwoliłam sobie przyjąć i za odwagę, by się zmierzyć z własnym cieniem!